Wilshire

Nie będę się tłumaczyć, bo i tak mi nikt nie uwierzy:) A poza tym tłumaczy się ten, kto czuje się winny, a ja nie miałam ostatnio czasu nawet o poczuciu winy pomyśleć, a co dopiero go doświadczyć, więc wybaczcie:) Post był napisany 2 tygodnie temu, w pracującą czerwcówkę,  ale wtedy mój internet, a dokładnie jego zawrotna prędkość, nie pozwoliła mi na umieszczenie zdjęć w poście, a to skandal i granda, bo post bez zdjęć jest jak piwo bez alkoholu (czyli bez sensu).

W tym miejscu pozdrawiam Vectrę, która nigdy nie ma awarii, ale zawsze gdy pada nam net (średnio 2 razy w miesiącu), miła pani przez telefon twierdzi, że z ich strony jest wszystko przekozak, po prostu muszą być prowadzone jakieś wykopy w okolicy i są przejściowe chwilowe z netem… i nic sobie nie robi, gdy mówię, że obraża moją inteligencję, bo wykopów na dzielni nie widziałam odkąd tu mieszkam (czyli od 1,5 roku), tylko dalej jest tak bezczelnie miła i przekonująca. A że wspomniana czerwcówka była ostatnim momentem, kiedy mogłam przysiąść nad postem, to się przez kolejne dwa tygodnie nie złożyło, żeby prawie gotowy post opublikować…
Dlatego dzisiaj będzie ciut nie na czasie, ale nie będę tego zmieniać, bo nie ma to znaczenia dla wartości merytorycznej wpisu. Wykażę się turbo megalomanią i zacytuję sama siebie:

„Dziś będzie względnie merytorycznie. Miało być o majówce, ale pisanie o majówce podczas czerwcówki jest jak rozpływanie się nad choinką w Wielką Sobotę. Także majówkę wspomnę kiedy indziej, a dziś kilka wskazówek dla wszystkich tych, którzy planuję budowę domu albo są w jej trakcie, a zaraz później chcieliby zabrać się za ogród. Wiem, wiem, działka tyle co kupiona, wiecha ledwie oblana… Kto teraz myśli o ogrodzie? Albo może i myśli, ale raczej w kategoriach jakichś nieokreślonych, niewyraźnych, sennych marzeń. Koncepcji brak, nie mówiąc nawet o pomysłach na konkretne rozwiązania.

A jest kilka rzeczy, o które warto zadbać już na tym etapie.
Dziś omówię pierwsze dwie kwestie, zaczynamy!

1. Ogrodzenie

Z reguły porządne robi się tylko od frontu. Tam jest klinkier, metaloplastyka, wodotryski i wpakowane milion monet. Elegancko, po amerykańsku. Nie zrozumcie mnie źle, nie namawiam Was oczywiście na wywalenie oszczędności życia na klinkier gdzieś z tyłu działki, gdzie będzie go oglądała, w zależności od lokalizacji, Goździkowa wieszająca pranie, pies sąsiada albo sarny. Na głowę nie upadłam. Ale podmurówka to już jest coś, co Wam się opłaci np. w kontekście plewienia perzu:) Tylko nie taka fruwająca 3 cm nad poziomem gruntu, co jest ostatnio popularne. Nie. Ma być po bożemu, wg zaleceń producentów – obsypana do połowy ziemią. Szczególnie wtedy, gdy budujecie się na odrolnionej działce – niech Was ręka boska broni przed olewczym stosunkiem do kwestii podmurówki!

* Wybaczcie, ale Vectra jednak nadal szaleje… Albo mój komp nie ogarnia i zdjęcia w pełnym rozmiarze dodają się kiedy chcą… (zaraz poleje się krew…)

Perz jest sprytny jak cholera i rozrasta się pod ziemią, więc jeśli nie zagrodzicie mu drogi, będzie przełaził. W obrębie swojej działki możecie zużyć cały Roundup świata (nie, że polecam, w życiu!), albo przeorać swoją część 2 razy i 3-ci pobieżnie, ale jeśli perz będzie miał wolną drogę z zewnątrz – w końcu przejdzie. I jeśli nie jesteście jednymi z tych osób, którym to nie przeszkadza, albo po prostu lubicie plewić, albo nie lubicie, ale rozumiecie, że metoda „na zmęczenie” dotyczy zmęczenia perzu, a nie Was po jakimś tygodniu jej stosowania, to przemyślcie temat porządnej podmurówki, bo się skończy kładzeniem włókniny, a wtedy o sielski klimat ogrodu trudno. Zresztą nie traktowałabym włókniny jako leku na całe zło. Jak uparty perz ją przerośnie, trzeba wycinać chaszcza razem ze szmatą. Ale spoko, hejty na włókninę wyleję kiedy indziej, wszak jest to wpis merytoryczny a nie hejterski:]

A i dla jasności, jeśli macie ogród gdzieś pod lasem, albo w szczerym polu, jeśli Wasz prywatny skrawek świata otwiera się na piękny krajobraz, zwykła siatka ogrodzeniowa jest Waszym największym sprzymierzeńcem. Nie grodźcie się murami, albo tym betonowym paskudztwem, które mur udaje. Niech Wasz ogród łączy się z krajobrazem, którego przecież będzie częścią. A to, czy go przypadkiem nie zepsuje, to już jest inna sprawa, trolololololo 😀

2. Poziomy
Różne, różniste. Warto dopilnować wykonawców ogrodzenia i ścieżek, żeby ogarniali kwestię poziomów. Jeśli fundament ogrodzenia wystaje 15 cm ponad docelowy poziom gruntu, nie ma siły, że Wasza rabata będzie w tym miejscu wyglądać idealnie (pytanie, czy musi?). Choćbyście zastosowali najpiękniejsze w całej wsi gatunki roślin, albo korę ozdobną kolorową do porzygu, albo kamyczki we wszystkich frakcjach i odcieniach świata. Badziewie wyjdzie na wierzch i nie zależy to od kompetencji sadzących rośliny, ale właśnie od tego jak wcześniejsi fachowcy ogarniali poziom. A, że może się okazać, że nie ogarnęli poziomów, bo mieli też problemy z pionem nie jest żadnym usprawiedliwieniem (a przy sadzeniu roślin okaże się, ile puszek po piwie zakopali, i znów – trolololololo:)).

A co, jeśli już po ptokach? Fundament wystaje jak zły i kora go nie przykrywa?
Jak to co? Rośliny okrywowe, np. runianka. Oczywiście nie od razu, ale w końcu przysłoni to, czego ma nie być widać.
My tak zrobiłyśmy i wiem, że będzie cycuś!

chaszczowisko_ogrodzenie

Zawsze przynajmniej 2 razy staram się przeczytać własne wynurzenia, żeby uniknąć głupich błędów. I robiąc to teraz, przy okazji, zdałam sobie sprawę z faktu, że jestem małym hejterem (a ci, którzy mnie znają, powiedzą pewnie, że całkiem sporym), ale ja chyba nie potrafię nic na to poradzić. Drzemie we mnie chochlik, którego nie sposób okiełznać. Ale może kiedyś przyjdzie czas, że choć jeden post będzie słodziutki i pozytywny, same cukiereczki, ciasteczka, pierdzioszki i rzyganie tęczą. Ale nie dziś!:) Zresztą wybaczcie, prawda jest taka, że jak tu sobie trochę pohejtuję, to na męża się mniej drę….nooot!

Trolololololo….:)”
Koniec cytatu:)

Pozdrawiam Was ciepło,

kaspi_podpis

  • Megi Moher

    ale, jasne, trzeba też ogarnąć krety, jeże i takie te. Jeż potrzebuje wyłomów 15 cm na poziomie gruntu w tej podmurówce, albo miejsca między nią a siatką. Kret- podziemnych przepustów o średnicy 10 cm (rura kanalizacyjna) na głębokości poniżej 30 cm (powyżej to najwyżej górą przejdzie). Taki kret, co wejdzie, a nie ma jak wyjść, to wiadomo, co robi dookoła działki. Kipisz robi.
    Takich, co mają pretensje do kretów, hejtuję jak randap i włókninę.

    • Kaspi Czyczerska

      Słuszna uwaga!:) W końcu ogród to nie tylko krajobraz, ale też część ekosystemu. Jak się ryjemy z butami w intymność takich stworzeń, to trzeba się liczyć z tym, że przyjdą, bo tak jakby są u siebie. Wciąż.

  • Pingback: Jak ułatwić sobie zakładanie ogrodu na etapie budowy domu – część 2. | CHASZCZOWISKO()