Mea culpa! Czyli gdzie byłam, jak mnie nie było:)

Tyyyyle się działo ostatnimi czasy, że ciężko mi to będzie pewnie ogarnąć w jednym wpisie. Ale spróbuję to zrobić w skrócie i bez zbędnych smętów. Osławiony perz był, rzecz jasna, przyczyną milczenia przez jakieś 3 tygodnie po świętach (później się zdezaktualizował, przyznaję:)) Przy tej okazji, raz jeszcze wielkie dzięki kieruję do Pani Małgosi, która poradziła mi jak z nim skutecznie i ekologicznie walczyć. Jak to dobrze, że Pani jest!:) Zalecenia odnośnie metody „na zmęczenie” przekazałam też Inwestorowi. Tylko coś czuję, że on się zmęczy szybciej;]

Czytaj dalej Mea culpa! Czyli gdzie byłam, jak mnie nie było:)

Fancy rzeżucha, czyli wiosenne DIY

Wiem, że trochę się spóźniłam i na Święta w miejscu rzeżuchowej łączki będę miała tylko zielonkawy meszek delikatny i niemrawy jak wąs gimnazjalisty, ale trudno:) Wszystko dlatego, że w sobotę, zamiast na gwałt wysiewać rzeżuchowe kształty, jechałam sobie do Torunia na wycieczkę z Przyjaciółkami. I chociaż było zimno, a do tego wredna zmiana czasu zabrała nam godzinę z tej intensywnej doby w obcym mieście, to i tak było warto. Z nimi zawsze warto:) Byłyśmy w Muzeum Piernika, gdzie każda wypiekła swojego własnego, toruńskiego piernika, jadłyśmy najpyszniejsze indyjskie żarcie jakiego miałam okazję do tej pory kosztować i poczułyśmy się staro, bo zamiast imprezować do upadłego,

Czytaj dalej Fancy rzeżucha, czyli wiosenne DIY

Balkon w cieniu cz.2 – jak uprawiać rośliny, gdy słońce nie rozpieszcza

Boże! Jakie poświęcenie! Nie ugotowałam mężowi obiadu, nie posprzątałam mieszkania, ale klecę post! Wiem, że nie pisałam milion czasu, ale mam coś na swoje usprawiedliwienie. Sezon się zaczął, a wraz z nim – wiosenne ogary w ogrodach. Pierwszy ogar w sezonie zawsze boli (dosłownie), więc mam niedowład człowieka po zeszłym tygodniu. Prawa ręka od cięcia boli po szyję (ale biceps poćwiczony, więc nie ma tego złego), skośne brzucha dają znać po grabieniu, a poślady i uda czuć przy siadaniu (o Boże, jak bardzo!). Powiem Wam, że to lepsze niż wszystkie crossfity, zumby (teraz się naraziłam:P) i maratony razem wzięte! Serio! W zasadzie jeśli ktoś ma ochotę poćwiczyć i nie

Czytaj dalej Balkon w cieniu cz.2 – jak uprawiać rośliny, gdy słońce nie rozpieszcza