balcony-180901_1280

Zamień zacieniony balkon w leśny zakątek!

Ten post jest na zamówienie. Nie, że sponsorowany, ale zamawiany. Jak kierunki studiów na uczelniach albo drink. Tylko, że na koszt firmy:) O co w nim chodzi? O zacieniony balkon. Koleżanka chce sobie obsadzić swój i nie wie czym. Ale od czego ma mnie?:)

I przy okazji, zawsze myślałam, że roślinki (do wnętrz, ogrodowe, czy w naturalnym środowisku), to bania, umówmy się, pewnego rodzaju wariatów. Takich zielonych, w kaloszach, z plecakiem w stylu vintage, ekomaniaków i innych takich podobnych (którzy, skądinąd, są bardzo pozytywnymi ludźmi:), albo starszych Pań. Albo majętnych właścicielek rezydencji (choć to akurat taka miłość często na pokaz, typu: „Zróbcie coś z tymi różami, bo tyle pieniędzy poszło, a żadna się nie nadaje do wazonu.. Poza tym, dlaczego to nie kwitnie, znajomi kupili u XY i im od razu zakwitło, ja nie rozumiem, tyle pieniędzy…i rów przy drodze – najbrzydszy we wsi”- inside joke się wkradł, wybaczcie), a tu proszę – koleżanka jest specjalistką od PR w dużej firmie. Nie wstaje o 4.00 rano, żeby kontemplować strukturę rosy na pąkach i nie żywi się korzonkami, a jednak chce sobie samodzielnie obsadzić balkon! To takie urocze! I pocieszające:)

Wbrew pozorom, właściciele zacienionych balkonów, to sporzy szczęściarze. Bo, choć wybór roślin mają ograniczony, to mogą stworzyć prawdziwie leśny zakątek!! Ja się wzniecam, bo las, to moje ulubione miejsce na świecie. Szczególnie las lubuski lub podlaski.

A więc przede wszystkim – bluszcz. Znosi cień, rośnie bujnie i gęsto. Może zwisać z donic, może płożyć. No i na pewno czepia się podpór. Czasem tak się rozochoci, że trzeba go ograniczać (uff! – lubi cięcie), bo niepilnowany czepia się wszystkiego i włazi wszędzie (mały bezczel!). Ale ja go uwielbiam, co jest dość oczywiste, gdy wejdzie się na mój profil na insta:)

No, chyba, że ktoś woli, żeby coś kwitło. Pewnie sporo osób woli:) Chociaż kwitnienie jest mainstreamowe, więc jeśli jesteś hipsterem, to opuść kolejny akapit;)

A kwitnie (i to jak!) np. hortensja ogrodowa. Daje radę w pojemnikach, a preferuje stanowiska półcieniste (tu też jest tak, że jeśli masz balkon w turbocieniu, to hortensja może nie podołać, ale do odważnych świat należy!:)). No i nadaje ten romantyczny, angielski klimat wszędzie, gdzie się pojawi. Choć nie jest najprostsza w uprawie (np. w porównaniu do bluszczu:)). Trzeba wiedzieć kiedy i jak ciąć (o tym innym razem) i wymaga kwaśnego podłoża. No i donicę wypadałoby zabezpieczyć przed mrozem na zimę… Ale hortensja naprawdę potrafi się odwdzięczyć!:)

door-215349_1280

IMG_20150315_132202

Przy hortensji najpiękniej wyglądają trawy:) Choć trawy z kolei lubią słońce. Ale, jeśli balkon nie jest tak zupełnie w mroku, to ja bym spróbowała turzyc. Np. Carex testacea ‚Prairie Fire’ lub Carex oshimensis ‚Evergold’ (sorry, nie dysponuję ich zdjęciami na ten moment, więc wklepcie sobie w Google). Tzn ja bym dała, ale z drugiej strony, w zeszłym roku próbowałam na balkonie wyhodować klona pospolitego z nasion,  więc do normalnych to ja też zdaje się nie należę…ale kto nie ryzykuje, ten nie ma:) A zresztą, kupcie te sadzonki i spróbujcie, jeśli zaczną Wam marnieć, to ja je przygarnę, na moim południowo – wschodnim balkonie, będą się miały świetnie:P  (#zebrosadzonki  #walicbiede  #kaspijestzalosna)

Jest jeszcze pewna dobrze rosnąca, kwitnąca roślina, która nada naszemu balkonowi leśnego charakteru. Nasz poczciwy barwinek! Tu sprawa ma się trochę jak z bluszczem, spuszczony z oka barwinek wejdzie wszędzie (przede wszystkim do garażu – znów inside joke, sorry:))! Radośnie poplątany, tworzy bujne runo, kwitnące na fioletowo. Ja lubię bardzo.

wildflower-233021_1280

Jeśli natomiast marzą Wam się zioła z własnego balkonu….no cóż, tu sprawa ma się raczej marnie. Większość ziół (a szczególnie TE! zioła, if you know what I mean…;) ) wymaga dużo słońca i sporo ciepła. Także zostaje Wam ryneczek Lidla.. No dobra, trochę żartowałam:) Z miętą możecie śmiało próbować. Nie dość, że pięknie pachnie, to będzie jak znalazł do modżajto!:)

mint-167422_1280

I jest taka roślina, którą, właściciele zacienionych balkonów, wygrali! Hosta (zwana też funkią)! Dlaczego wygraliście? Bo w ogrodach ślimaki ją żrą jak złe, a jest to roślina, która w cieniu rośnie absolutnie pięknie! Na balkonie funkia (zwana też Hostą) jest bezpieczna, bo mało która ślimacza łajza da radę wspiąć się po elewacji! Radość?

funkia-114342_1280

A ta wiadomość spodoba się wszystkim! Na zacienionym balkonie można próbować uprawiać poziomki:) serio,serio! I  borówkę amerykańską albo maliny (tu trzeba mieć sporo miejsca i jednak duży pojemnik), bo przecież owoce leśne, jak sama nazwa wskazuje, rosną w lesie, a więc w cieniu:) Fajnie?:)

wild-strawberry-523882_1280

blueberry-484461_1280

Prawdziwymi królowymi cienia są – paprocie! Np wietlica japońska (Athyrium nipponicum – to nie ta na zdjęciu:)). Jak kiedyś nie cierpiałam (nadal nie przepadam za paprotkami we wnętrzach), tak teraz paprocie bym sadziła wszędzie (na zewnątrz:)). Bo się rozrastają. Bo dają ten naturalny piękny zachaszczony efekt, który uwielbiam. Spacyfikują nawet thujowy żywopłot, tak jak tu:

3

I znów pozwolę sobie na dygresję. Nie rozumiem dlaczego ludzie boją się ekspansywnych roślin (generalnie, nie na balkonach, bo tu sadzą w pojemnikach). Przecież jeśli coś sadzimy wydając na to kupę kasy, a to nam się później samo rozrasta (za darmoszkę!!!) to chyba radość, nie? Jeśli gęsto rozrośnie nam się to, co chcemy, to nie rozrośnie nam się to, czego nie chcemy! Double win! Oczywiście, że jeśli to się zacznie wymykać spod kontroli, to te bardziej ekspansywne rośliny przyduszą te wolniej rosnące, ale czy ktoś powiedział, że roślinami zupełnie nie trzeba się zajmować? Ogród żyje, więc pragnę wszem i wobec ogłosić, że nie ma czegoś takiego jak ogród totalnie bezobsługowy. Nawet thuje trzeba ciąć i nawozić. O pielęgnacji trawnika nie wspomnę. Ba! Nawet jak sobie wybrukujecie całe obejście w nadziei, że nic już nie musicie, to bam! Zła wiadomość – nawierzchnia pewnie przerośnie chwastami. Chcecie, żeby kwitło, rosło, nie zarastało za bardzo? Niestety, trzeba ruszyć pupeczkę i się nowym życiem zająć. Albo zlecić to firmie, która to robi za pieniądze (tu się, na ten przykład, skromnie polecam:P)

Jeśli czujecie się nieusatysfakcjonowani moim doborem roślin na balkon w półcieniu/cieniu, to obiecuję jeszcze kiedyś coś na ten temat napisać. Dlaczego nie piszę teraz? Bo jeśli użyjecie tylko tych roślin, które tu wymieniłam, stworzycie naprawdę piękną, leśną kompozycję (królowa hortensja będzie się wybijać, ale i tak pasuje). A pozostałe (tak zwane „popularne”) kwitnące rośliny balkonowe, które są niezbędne, żeby usyskać efekt balkonika babci Gieni, spróbuję opisać za czas jakiś (ale obiecać nie mogę:P) I pamiętajcie – ani w ogrodzie, ani na balkonie nie chodzi o to, żeby mieć dobór roślin jak w wojsławickim arboretum. Kompozycję tworzy powtarzalność, rytm i umiar gatunkowy. Dlatego polecam wyżej wymienione i gwarantuję, że efekt Was zadowoli. Tylko pamietajcie o fancy dodatkach! Takich np. jak były ostatnio na Gardenii:

12_13_15_16_24

 27

22

No i na koniec, żebyście się rozmarzyli o modżajto pitym na własnym balkonie w ciepły letni wieczór, na hamaku (<3 <3 <3) wrzucam kilka Pinterestowych inspiracji na urządzenie balkonu. Ja już marzę….Co prawda moje wczorajsze plany ogaru na balkonie i stworzenia na nim przytulnego kąta, legły w gruzach ze względu na deszcz, ale co się odwlecze, to nie uciecze, więc następna szansa – za tydzień! I będzie też fotorelacja z pola bitwy (my kontra gołębie kupy w ilościach hurtowych), no chyba, że polegniemy (z modżajto na kanapie:)).

Jeśli ktoś skorzysta z tych rad, to walcie foty i ślijcie! Ja bym sobie chętnie taki balkon zrobiła i obfociła, ale mam trochę za dużo słońca.

Pozdrawiam Was ciepło,

kaspi_podpis